wtorek, 14 sierpnia 2012

Kurczak po tajlandzku


Mieszkańcy Warszawy mogą kojarzyć 'chińczyka' za kościołem na Placu Zbawiciela. Miejsce ukryte, małe i niepozorne. Wyglądem pewnie niejednego może odstraszyć. Ale jedzenie... Specjalnością zakładu jest zdecydowanie kurczak po tajlandzku - jeśli postanowicie zjeść posiłek na miejscu przekonacie się, że niemal każdy kolejny gość zamawia właśnie tę potrawę :). Kurczak po tajlandzku doczekał się nawet własnej strony na facebooku!
Co w nim takiego dobrego? Kurczak jest słodki, ale wyrazisty i ostry zarazem. Sos jest gęsty i dokładnie pokrywa kawałeczki mięsa. Do tego ziarna sezamu. Palce lizać!
Poniższy przepis to próba odtworzenia tego smaku. Ponieważ przygotowywałam takiego kurczaka po raz pierwszy, proporcje podaję 'na oko', gdyż dosmaczałam go w trakcie gotowania :).

Kurczak po tajlandzku: (4-5 porcji)
mięso z udek kurczaka * (ok. 700g)
sos sojowy ciemny, 4 łyżki
sos sojowy słodki, 2 łyżki
mąka kukurydziana, 2-3 łyżki
+ sezam

Sos:
sos sojowy ciemny, ok. 1/2 szklanki
sos sojowy słodki, ok. 1/2 szklanki
ocet ryżowy, 3 - 4 łyżki
2 ząbki czosnku
łyżka miodu
łyżka brązowego cukru
chili w proszku
wiśniówka, 2-3 łyżki

danie nie powala wyglądem, ale nadrabia smakiem :)
Mięso z udek myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. Marynujemy w sosach sojowych, najlepiej wieczór przed, ale jeśli nie macie tyle czasu to zamarynujcie go chociaż przez godzinkę. Po tym czasie dodajemy mąkę kukurydzianą rozbełtaną z odrobiną wody, wszystko razem mieszamy i mamy kurczaka w masie przypominającej ciasto ;).
Przygotowujemy sos: w rondelku podgrzewamy wszystkie składniki. Sos powinien być gęsty, ostro - słodki, ale nie mdły - w takim wypadku dodajemy trochę więcej octu ryżowego lub doprawiamy chili.
Na osobnej patelni smażymy kurczaka. Kiedy mięso już trochę się zetnie, posypujemy je sezamem - sezam lubi się przypalać, dlatego dodajemy go dopiero teraz. 
Kiedy kurczak się usmaży, dodajemy do niego sos i dusimy jeszcze kilka minut.
Podajemy z ryżem i ulubionymi warzywami - u mnie były to papryki, pieczarki, grzyby mun i marchewka.
Smacznego :)

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

a nie po ....tajsku???

k.

olć on 15 sierpnia 2012 20:10 pisze...

ten z 'chińczyka' przy Zbawiciela jest na pewno po tajlandzku :)

Damian Polit on 20 listopada 2012 12:50 pisze...

przeciez to nieopłacalne;p lepiej isc na mała porcje co wyglada jak duza do tej rewelacyjnej budy na placu zbawiciela! ale pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Jest jeszcze jedno miejsce. Przy palcu Starynkiewicza (od strony centrum na prawo, w starej Kamienicy). Tam gotuje właścicielka oby tych miejsc. Tajland jeszcze pyszniejszy.

Anonimowy pisze...

przepis zupelnie nie podobny do tajlanda na zbawicielu, na zbawicielu w sosie uzywa sie imbiru i podduszana cebulke i sos sezamowy, a nie sojowy ciemny, dodatkowo zageszcza sie go maka, panierka i marynata z przepisu dobra, lecz rowniez odbiegajaca od oryginalu, gdyz tam uzywa sie chinskiej maki ziemniaczano kukurydzianej.

Prześlij komentarz

 

Pasibrzuchy! Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
and web hosting