poniedziałek, 28 listopada 2011

ZSM - Zrób sobie mleko część 1, dość dramatyczna


Idiotycznie wysokie ceny mleka sojowego skłoniły mnie do próby zrobienia go w domu. Mleko w Biedronce (która nie jest nam specjalnie po drodze) kosztuje już prawie 5zł, natomiast Aprosoya to wydatek 7-10zł, nie wspominając już o ryżowym 12zł/l. Nie jest to blog wege, ani żadne z nas już nie jest wege, ale z powodu kiepskiej tolerancji laktozy (mojej niestety! T. miał szczęście całe życie pić mleko prosto od krowy) staram się unikać mleka krowiego. Wyjątkiem są przepisy na słodkości. Tak do codziennej owsianki mleko sojowe (dopóki w Biedronce kusiło trzema smakami i ceną 2,99) było wspaniałą codziennością. Słodki smak przypasował nawet mojemu wybrednemu towarzyszowi życia i voila! posiłkując się internetem zmajstrowałam swoje własne mleko sojowe.

Może zacznę od plusów takiego przedsięwzięcia :-) Mleko wyszło przepyszne, zupełnie jak to kartonikowe. Dobrze jest dodać 2 łyżki miodu i ciut domowego ekstraktu waniliowego. Wyszło go sporo i było pyszne z płatkami kukurydzianymi. Ze 175g suchego ziarna miałam ok 1 litra sojowego nektaru, więc mleko kosztowało mnie niecałe 2zł.

Problem zaczął się... już podczas przygotowywania. Miałam za mały garnek, który na dodatek koncertowo się przypalił. Gorącą okarę bardzo ciężko było odcedzić, mleko strasznie kipiało i zrobiło w kuchni okrutny burdel. Okropnie się to robiło, jestem troszkę zniechęcona. Po dokładny przepis zapraszam na blog zielonej kuchni, a was zostawiam ze zdjęciem o obietnicą, że w przyszłym tygodniu druga odsłona ZSM, tym razem będę próbowała mleka migdałowego lub sezamowego, ryżowego... Może macie jakieś propozycje? Bycie orzechowym mleczarzem zapowiada się ciekawie! :-)

5 komentarze:

olga spaceage on 28 listopada 2011 08:46 pisze...

Polecam ten przepis na mleko migdałowe http://weganie.blogspot.com/2011/09/domowe-mleko-migdaowe.html
Ja jakiś czas temu (2 lata temu), ze względu na dużą konsumpcję, kupiłam robota do mleka sojowego i mimo że był drogi to już się dawno zwrócił :) mleka z orzechów (takie niegotwane0 są jednak znacznie łątwiejsze do zrobienia bez takiego robota :)

Karola on 28 listopada 2011 12:50 pisze...

hmm, patrzyłam na maszyny, ale są trochę drogie, najpierw musimy kupić jakiś odkurzacz ;))) rozumiem że robisz też tofu z takiego mleka z maszyny?:)

olga spaceage on 28 listopada 2011 15:20 pisze...

nie robię :) jestem za leniwa :) kiedyś robiłam tofu "ręcznie" i miałam wydajność rzędu 70 gramów tofu na 1 litr mleka - oszczędność żadna, smak i konsystencja też nie były zbyt udane więc po kilku próbach odpuściłam niestety na długo przed etapem robotowym ale generalnie nie widzę powodu d la którego miałoby nie wyjść :)

Marta on 28 listopada 2011 20:01 pisze...

ja planuję przywieźć ze sobą do Polski całą furę mleka sojowego i migdałowego z Holandii, bo tutaj stoi poniżej 1 euro. A jak się skończy to na pewno kupuję maszynę do mleka :)

WegAnka on 29 listopada 2011 00:31 pisze...

Niedawno robiłam kokosowe - pyszne :)

Prześlij komentarz

 

Pasibrzuchy! Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
and web hosting