poniedziałek, 24 października 2011

Herbata, jakiej na durszlaku jeszcze nie było!


... sprawdziłam :-)

Czytelnicy bloga jeszcze nie wiedzą, ale w pewnym momencie swojego życia (dość odległym) przepracowałam wakacje w pewnej bardzo znanej herbaciarni w Kazimierzu nad Wisłą. Fascynującą przygodę pracy za marne pieniądze (plus mobbing, praca na czarno i beznadziejne współpracownice - czyli pierwsza dorosła praca o jakiej każdy marzy ;)) osłodziła mi wiedza nt. herbat jaką tam zdobyłam. Może kiedyś napiszę notkę o rodzajach herbat etc? Może, szczerze mówiąc niespecjalnie się do tego palę - to chyba popracowa trauma ;-) Dziś zapraszam was na jedną z pozycji tamtejszej karty herbat, a w zanadrzu mam jeszcze wiele interesujących receptur.

Lapsang to czarna, podwędzana herbata o mocnym i unikalnym aromacie. Sama może być zbyt aromatyczna, dlatego podaje się ją na przykład z sokiem malinowym. Dostępna w herbaciarniach. Jeśli chcecie zaserwować coś innego niż zwykła ekspresowa, zachęcam do spróbowania :-)

Składniki na 1 dzbanuszek:

1 miarka herbaty (w fachowej literaturze to 11-16g, ale ja zawsze sypię na oko, ew. 1 płaską łyżkę) lapsang
5 łyżek soku malinowego


Herbatę parzymy w dzbanuszku około pięciu minut, czekając, aż naciągnie, ale nie będzie zbyt mocna. Dodajemy sok malinowy (ja mam domowy, od rodziców, ale ten sklepowy z herbapolu też pasuje), mieszamy i delektujemy się niesamowitym, intensywnym aromatem.

2 komentarze:

mnemonique on 25 października 2011 10:30 pisze...

nie słyszałam o tej herbacie, następna wizyta w herbaciarni oznacza poszukiwanie lapsangu.

Pozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com

burczymiwbrzuchu on 29 października 2011 11:07 pisze...

Uwielbiam wszelkiego rodzaju odpicowane herbaty, ta także przypadła mi do gustu :)

Prześlij komentarz

 

Pasibrzuchy! Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
and web hosting