Mieszkańcy Warszawy mogą kojarzyć 'chińczyka' za kościołem na Placu Zbawiciela. Miejsce ukryte, małe i niepozorne. Wyglądem pewnie niejednego może odstraszyć. Ale jedzenie... Specjalnością zakładu jest zdecydowanie kurczak po tajlandzku - jeśli postanowicie zjeść posiłek na miejscu przekonacie się, że niemal każdy kolejny gość zamawia właśnie tę potrawę :). Kurczak po tajlandzku doczekał się nawet własnej strony na facebooku!
Co w nim takiego dobrego? Kurczak jest słodki, ale wyrazisty i ostry zarazem. Sos jest gęsty i dokładnie pokrywa kawałeczki mięsa. Do tego ziarna sezamu. Palce lizać!
Poniższy przepis to próba odtworzenia tego smaku. Ponieważ przygotowywałam takiego kurczaka po raz pierwszy, proporcje podaję 'na oko', gdyż dosmaczałam go w trakcie gotowania :).
Kurczak po tajlandzku: (4-5 porcji)
mięso z udek kurczaka * (ok. 700g)
sos sojowy ciemny, 4 łyżki
sos sojowy słodki, 2 łyżki
mąka kukurydziana, 2-3 łyżki
+ sezam
Sos:
sos sojowy ciemny, ok. 1/2 szklanki
sos sojowy słodki, ok. 1/2 szklanki
ocet ryżowy, 3 - 4 łyżki
2 ząbki czosnku
łyżka miodu
łyżka brązowego cukru
chili w proszku
wiśniówka, 2-3 łyżki
Mięso z udek myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. Marynujemy w sosach sojowych, najlepiej wieczór przed, ale jeśli nie macie tyle czasu to zamarynujcie go chociaż przez godzinkę. Po tym czasie dodajemy mąkę kukurydzianą rozbełtaną z odrobiną wody, wszystko razem mieszamy i mamy kurczaka w masie przypominającej ciasto ;).
Przygotowujemy sos: w rondelku podgrzewamy wszystkie składniki. Sos powinien być gęsty, ostro - słodki, ale nie mdły - w takim wypadku dodajemy trochę więcej octu ryżowego lub doprawiamy chili.
Na osobnej patelni smażymy kurczaka. Kiedy mięso już trochę się zetnie, posypujemy je sezamem - sezam lubi się przypalać, dlatego dodajemy go dopiero teraz.
Kiedy kurczak się usmaży, dodajemy do niego sos i dusimy jeszcze kilka minut.
Podajemy z ryżem i ulubionymi warzywami - u mnie były to papryki, pieczarki, grzyby mun i marchewka.
Smacznego :)
Continue reading...
Co w nim takiego dobrego? Kurczak jest słodki, ale wyrazisty i ostry zarazem. Sos jest gęsty i dokładnie pokrywa kawałeczki mięsa. Do tego ziarna sezamu. Palce lizać!
Poniższy przepis to próba odtworzenia tego smaku. Ponieważ przygotowywałam takiego kurczaka po raz pierwszy, proporcje podaję 'na oko', gdyż dosmaczałam go w trakcie gotowania :).
Kurczak po tajlandzku: (4-5 porcji)
mięso z udek kurczaka * (ok. 700g)
sos sojowy ciemny, 4 łyżki
sos sojowy słodki, 2 łyżki
mąka kukurydziana, 2-3 łyżki
+ sezam
Sos:
sos sojowy ciemny, ok. 1/2 szklanki
sos sojowy słodki, ok. 1/2 szklanki
ocet ryżowy, 3 - 4 łyżki
2 ząbki czosnku
łyżka miodu
łyżka brązowego cukru
chili w proszku
wiśniówka, 2-3 łyżki
| danie nie powala wyglądem, ale nadrabia smakiem :) |
Przygotowujemy sos: w rondelku podgrzewamy wszystkie składniki. Sos powinien być gęsty, ostro - słodki, ale nie mdły - w takim wypadku dodajemy trochę więcej octu ryżowego lub doprawiamy chili.
Na osobnej patelni smażymy kurczaka. Kiedy mięso już trochę się zetnie, posypujemy je sezamem - sezam lubi się przypalać, dlatego dodajemy go dopiero teraz.
Kiedy kurczak się usmaży, dodajemy do niego sos i dusimy jeszcze kilka minut.
Podajemy z ryżem i ulubionymi warzywami - u mnie były to papryki, pieczarki, grzyby mun i marchewka.
Smacznego :)











