sobota, 17 marca 2012

To lubię w Warszawie #4 - OKIENKO (z frytkami)


To drugi lokal z frytkami na naszym blogu. I muszę przyznać, że chyba nawet lepszy!
Dziś kilka słów o OKIENKU. Całkiem nowa miejscówka w Warszawie, nieco ukryta między blokami, mieści się na rogu Polnej i Oleandrów, czyli blisko stacji metra Politechnika. Dobra lokalizacja dla miłośników Małego Piwa, mieszkańców Riviery, bywalców pobliskich teatrów czy po prostu spacerowiczów. W piątki i soboty Okienko czynne jest do północy, więc na pewno stanowi dobry punkt na mapie, kiedy dopadnie Was imprezowa gastrofaza ;). Po prostu - idealne miejsce!
zdjęcie pochodzi z fb Okienka
Frytki w Okienku możecie kupić tylko na wynos. Ale czy to coś złego? Robi się ciepło, aż miło wziąć 'rożek' pełen tych ziemniaczanych przysmaków i przejść się po Warszawie. Choć w lokalu nie usiądziemy, możemy przez szyby dokładnie obserwować, co dzieje się w środku i jak to wszystko wygląda. Nad okienkiem zobaczymy menu i ceny, na kafelkach w środku - jakie dziś dostępne są sosy. Nie liczcie na zwykły keczup! Sosy zmieniają się w zależności od dnia, a do wyboru są np. andaluzyjski, tzatziki, wasabi, żurawinowo - chrzanowy, zielony pieprz, zielone curry, fistaszkowy... A to tylko kilka z nich!
Oprócz frytek i palety przeróżnych sosów (robionych na miejscu) można kupić ciabattę czy zapiekankę, a z tego co widzę na stronie Okienka (bo na miejscu nie zauważyłam) - bywają też smażone w lokalu pączki!!! Oprócz tego oczywiście napoje, w tym kawa.


My (ja + T.) w Okienku zaopatrzyliśmy się w duże porcje frytek i sosy (tzatziki, bardzo czosnkowy! i zielone curry - ostry :)). Duża porcja frytek - 8 złotych, mała - 5 złotych, sos za 1 zł. Zatem za 9 złotych można najeść się pysznymi frytkami z dodatkiem niepowtarzalnych sosów własnej roboty. Dla tych, którzy jak T. nie lubią jeść rękami - małe, drewniane widelczyki :). Duży plus także za miłą obsługę. Gorąco polecam odwiedziny w Okienku, na pewno nie pożałujecie - a do tego najecie się pysznymi frytkami. Tylko uwaga - są bardzo gorące i parzą łapki ;).

2 komentarze:

Nieśka on 17 marca 2012 17:47 pisze...

W Łodzi też mamy coś podobnego:) Super sprawa. http://mowia-weki.blogspot.com/2011/11/la-frite-belge-odz-nigdy-wiecej-frytek.html

Jeśli mogę: A jeśli mogę: Bardzo!!! proszę o pomoc: wypełnianie albo rozsyłanie do znajomych! 18-30 rok życia, niekoniecznie mieszkający z rodzicami. Dziękuję!!! http://www.facebook.com/events/358503757495487/

kat-trina on 29 marca 2012 14:24 pisze...

Szkoda, że w ZG nie ma czegoś takiego, a może i dobrze -boby się taka fanka frytek jak ja nieźle upasła ;D

PS dzięki za poradę dot.kaletnika -nawet nie wiedziałam, że ktoś taki jest :D

Prześlij komentarz

 

Pasibrzuchy! Copyright © 2009 Designed by Ipietoon Blogger Template In collaboration with fifa
and web hosting